Sztolnie Walimskie

12 mar 2011 Kategoria: Dolny Śląsk, foto, zagadki historii

Walim W czasie II wojny światowej, gdy alianckie lotnictwo zaczęło zagrażać ważnym strategicznie niemieckim zakładom produkcyjnym, postanowiono przenieść je w bezpieczne miejsce.  Najlepszą lokacją wydawały się Góry Sowie, i tam też wkrótce zaczęto kuć w skałach podziemne korytarze i hale. Około 1943 r. Niemcy rozpoczęli zakrojone na szeroką skalę prace budowlane pod kryptonimem „Riese” czyli Olbrzym. Ich budowa nigdy nie została ukończona, i do dziś nie udało się ustalić, jakie było ich docelowe przeznaczenie, istnieją jedynie teorie, brakuje natomiast dokumentacji technicznej i świadków, którzy mogliby wyjaśnić zagadki przeszłości. Obecnie odkrytych jest około 9 km podziemnych korytarzy, ale prawdopodobnie jest ich znacznie więcej. Cały kompleks składa się z sześciu jednostek: Gontowa, Jugowice, Soboń, Rzeczka (Walim), Osówka i Włodarz, z których trzy ostatnie są udostępnione dla zwiedzających.
Jakiś czas temu wybraliśmy się w okolice Walimia, aby zwiedzić podziemny kompleks Rzeczka, w skład którego wchodzą Sztolnie Walimskie i Podziemne Fabryki Walimia. Kompleks ten położony jest na wschodnim zboczu góry Ostrej (653,3 m) między Walimiem a Rzeczką. W środku panuje stała temperatura w ciągu roku 5 – 7 °C. Wewnątrz można zwiedzić wartownię, która jest niemal całkiem ukończona. Zgromadzono tam nieliczne dokumenty dotyczące kompleksu oraz rozmaite eksponaty z nim związane. Możliwe jest także zwiedzanie podziemnych korytarzy, specjalnie zabezpieczonych i tylko z przewodnikiem.  Kompleks jest udostępniony zwiedzającym przez cały rok, a ceny biletów nie są wygórowane. Przy większych grupach i wcześniejszej rezerwacji, możliwe jest także nocne zwiedzanie.
Obiekt robi niesamowite wrażenie, wydaje się, że przenosi w czasy II wojny światowej, gdyż wnętrza zostały zaaranżowane tak, jakby robotnicy dopiero co z nich wyszli i pozostawili na miejscu wszystkie swoje narzędzia. Niezwykłość tych obiektów, owianie ich historii mgłą tajemnicy od lat przyciąga do nich niezliczoną liczbę turystów. Dla archeologów amatorów nie lada gratką jest możliwość przyłączenie się do ekipy drążącej tunele w celu wyjaśnienia ich tajemnicy.

Więcej informacji o Sztolniach Walimskich można znaleźć na ich oficjalnej stronie.

Leśna

19 sty 2011 Kategoria: Dolny Śląsk, foto, miasteczka

Ratusz Jednym z najbliżej leżących Lubania miasteczek jest Leśna. To mała miejscowość, bo liczy sobie niespełna 5 tysięcy mieszkańców. Zwykle przejeżdżamy przez nią kierując się na Zamek Czocha, który leży w bezpośrednim sąsiedztwie Leśnej. Samo miasteczko położone jest nad malowniczym Jeziorem Leśniańskim. Już w XII w. znajdował się  w tym miejscu gród, zaś miejscowość uzyskała prawa miejskie dopiero w XIV w. Przez wiele stuleci rozwijało się tu tkactwo, co powodowało rozwój miasteczka. Leśna w 1945 r. została włączona do Polski, jednakże utraciła status miasta, który odzyskała dopiero w 1962 r.
Samo miejsce nie jest zbyt atrakcyjne. Poza ratuszem z 1699 r., kamieniczkami wokół Rynku i kilkoma kościołami, w samej miejscowości niewiele jest do oglądania. Jednakże warto tu zajechać, ze względu na malownicze tereny wokół. Jezioro Leśniańskie i Złotnickie oraz monumentalna zapora przyciągają turystów. Do tego jest stąd zaledwie kilka kilometrów do Zamku Czocha i ruin Zamku Rajsko oraz do niezwiedzanych jeszcze przez nas sztolni z okresu II Wojny Światowej.
Na jednym z poniższych zdjęć znajduje się wielki spiżowy dzwon. Po przebudowie Rynku leśniańskiego został on zdjęty z wieży ratusza. Został on odlany w 1924 r., jednak ze względu na spore pęknięcia, nie mógł już dłużej wisieć na szczycie magistratu.

Husqvarna Tour 2011

10 sty 2011 Kategoria: Dolny Śląsk, foto, Karkonosze, różne

Husqvarna Tour 2011 W dniach od 6 do 9 stycznia 2011 r. w Jakuszycach odbywały się wyścigi psich zaprzegów, w których ścigali się najlepsi maszerzy z całej Europy. My wybraliśmy się na Polanę Jakuszycką ostatniego dnia, żeby zobaczyć finałowy wyścig. Na szczęście pogoda dopisała i pomimo topniejącego, grząskiego śniegu, udało nam się dostać na miejsce i pstryknąć dość sporo zdjęć. Zabawa była przednia, bo co chwilę zapadaliśmy się w śniegu, ale oczywiście nie zniechęciło mnie to do biegania za psami :)
W zawodach ścigało się łącznie około 400 psów różnych ras, takich jak syberian husky, alaskan malamute, pies grenlandzki, czy samojed, jednak bardzo często najlepsze wyniki w takich zawodach osiągają mieszance różnych ras, które oczywiście są starannie dobierane.  Pierwszy w zaprzęgu biegnie lider – czyli pies najszybszy, zaś najbliżej sań biegnie pies najsilniejszy. Oczywiście nie byłam taka mądra kiedy jechałam do Jakuszyc, ale po powrocie nadrobiłam braki w wiedzy ;) Oprócz tradycyjnych zaprzęgów, na miejscu można było zobaczyć także skijouring, czyli  bieg na nartach z 1-2 psami w zaprzęgu.

Poniżej spora galeria zdjęć z zawodów, mam nadzieję, że się spodoba :)

Kategorie

statystyka