Znów wędrujemy ciepłą ziemią, znów wędrujemy ciepłym krajem…
To już trzecia nasza Gliniada i muszę przyznać, że w tym roku nie zrobiła na nas większego wrażenia. Pojechaliśmy do Bolesławca pełni nadziei na to, że zobaczymy coś jeszcze lepszego niż w zeszłym roku i dwa lata temu, że przebrania będą jeszcze bardziej pomysłowe, a tymczasem było raczej bez polotu. Organizacja też chyba nie dała rady, bo i opóźnienie i zepsuta platforma, chaos, wszystko na ostatnią chwilę, nerwowość organizatorów… Bardziej od paradowiczów w oczy rzucali się wolontariusze z obsługi w koszulkach firmujących gliniadę, których było naprawdę wielu. Poza tym jak co roku marsz przez miasto, dzikie tłumy i upał. Pewnie częściowo na nasze odczucia względem Gliniady wpływa zmęczenie tematem i przeboje z zeszłorocznym konkursem fotograficznym. Za rok raczej odpuszczamy.
Za to poza paradą mnóstwo atrakcji – jarmark ceramiczny jeszcze większy i ciekawszy niż rok temu, bogata oferta koncertowa, gastronomiczna, fajerwerki, pokazy i mnóstwo zabawy, więc choćby z tego powodu warto było pojechać do Bolesławca
Poniżej zdjęcia z Gliniady.
W miejscowości Zapusta, przy drodze z Leśnej do Biedrzychowic, pośród lasów znajdują się ruiny Zamku Rajsko. Podania mówią, że zamek ten został wzniesiony przez Bolka I w XIII w. Wchodził on wraz z Zamkiem Czocha i Świecie w skład zamków Okręgu Kwisy, czyli warowni chroniących zachodnią granicę księstwa świdnicko – jaworskiego. Niewiele jest wzmianek o dalszych losach tego zamku, dopiero XIX w. przynosi nowe informacje. Wtedy to właścicielem zamku stał się baron Aleksander von Minutoli. Baron ten był wielkim miłośnikiem sztuki, kolekcjonerem i podróżnikiem. Podniósł on Rajsko z ruiny, a wewnątrz zebrał swoją niezwykłą kolekcję pamiątek z podróży, jak weneckie szkło, egipskie mumie, afrykańskie maski czy antyczne skarby. Zamek stał się mini muzeum, a jego największą chlubą stały się obrazy wybitnych malarzy, jak Velasquez, Breughl czy Hans Holbein. Baron otoczył budowlę murem, a u jego podnóża zbudował kamienne schodki prowadzące nad brzeg Kwisy. Po śmierci barona, właścicielem obiekty stała się jego córka Anna von Pfeil, która wydzierżawiła rajsko lubańskiemu towarzystwu przyjaciół schronisk młodzieżowych. Schronisko w Rajsku uchodziło za jedno z najpiękniejszych w Niemczech i funkcjonowało aż do drugiej wojny światowej. Po 1945 zamek został rozgrabiony i od tamtej pory sukcesywnie niszczeje. W chwili obecnej niewiele zachowało się ze świetności dawnej budowli. Na miejscu można obejrzeć kamienne elementy bramy wjazdowej, resztki budynków mieszkalnych z pięknymi portalami oraz strzelistą wieżę o wysokości 13 metrów. Na wieżę można wejść w całości zachowanymi krętymi kamiennymi schodami i podziwiać widok na Jezioro Leśnieńskie, a podobno w pogodne dni, kiedy na drzewach nie ma liści, można z wieży zobaczyć dachy pobliskiego Zamku Czocha.
My byliśmy w Rajsku latem 2010 r. i teren był ogólnie dostępny. Z informacji prasowych z ostatnich tygodni dowiedziałam się, że obecny właściciel zamku zabrał się w końcu za jego remont i planuje jego odbudowę :) Cieszą mnie takie informacje, bo wiele pięknych zabytków niszczeje, a każdy rok sprawia, ze ich ewentualna odbudowa jest coraz bardziej kosztowna i nieopłacalna. Miejmy nadzieję, że w przypadku Rajska nie są to tylko piękne obietnice i już niedługo będzie można przechadzać się po odbudowanych zamkowych komnatach.
Nie do końca wyjaśnioną kwestią jest to, gdzie podziały się wszystkie skarby z Zamku Rajsko, zgromadzone przez barona Minutoli. Część z nich na pewno została przewieziona do Pałacu w Biedrzychowicach, który także był własnością barona, część rozkradli okoliczni mieszkańcy… Ale o tym i o tajemnicach Pałacu w Biedrzychowicach napiszę następnym razem :)
Lubomierz byłby jednym z wielu takich samych dolnośląskich miasteczek, gdyby nie kilka rzeczy, które sprawiają, że ma on wyjątkowy klimat i co roku ściąga do niego wielu turystów. To niewielkie miasteczko jest najmniejszym na dolnym śląsku, bo liczy sobie około 1800 mieszkańców, leży niedaleko Lwówka Śląskiego i chwilę jazdy od naszego obecnego miejsca zamieszkania. Sławę przyniosły mu wydarzenia z 1967 r., kiedy to stał się planem zdjęciowym do filmu Sami Swoi. Z tego tez powodu otwarto tu w latach dziewięćdziesiątych XX w. Muzeum Kargula i Pawlaka, gdzie można obejrzeć fragmenty filmów, zobaczyć eksponaty z planu i oryginalne plakaty, a przy wejściu do muzeum witają nas lalki Kargula i Pawlaka :). To nie koniec atrakcji w Lubomierzu. Od 1997 r. co roku jest tu organizowany Ogólnopolski Festiwal Filmów Komediowych, kiedy to małe miasteczko na kilka dni zmienia się w tętniącą życiem polską stolicę komedii.
Samo miasteczko też jest pełne zabytków, zaczynając od starych kamieniczek z podcieniami z XVI – XVII w. zgromadzonych wokół rynku, poprzez zabytkowy neoklasycystyczny ratusz z XIX w i zespół klasztorny z barokowym kościołem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i św. Maternusa.
O filmowej historii Lubomierza można poczytać tu, a najlepiej wybrać się tam osobiście, latem w trakcie festiwalu i samemu poczuć klimat filmowy, przeplatający się z sielskością prowincji.